Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święta Bożego Narodzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święta Bożego Narodzenia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 stycznia 2014

Wspomnienie świąt

1-DSC_0261 1-DSC_02631-DSC_0265 1-DSC_0264  1-DSC_0266 1-DSC_0279


Z różnych powodów nie miałam okazji powspominać Świąt Bożego Narodzenia.

Zacznę od nieszczęsnego lądowania. O nim nie mogę nie wspomnieć ;) Pogoda lądowaniom nie sprzyjała. Wiał okropny wiatr i samolotem rzucało na prawo i lewo, turbulencje były okropne. Dobrze, że w Norwegii na lotniskach nie rosną brzozy... ;)

Przylecieliśmy w Wigilijny poranek, więc większość przygotowań była już za nami. Krótko mówiąc wpadliśmy "na gotowe" :P Gospodarze zadbali, by ostatnie godziny przed Wigilią były spokojne, bez nerwów i z czasem wolnym na spokojną kawę i pierwsze relacje. Wigilia bardzo ciepła, rodzinna, gwarna i... śmieszna. Jak to w dużym towarzystwie tematów było mnóstwo, a większość z nich kończyła się wybuchem śmiechu. Nerwowo było natomiast u dzieci. Najpierw chojraki wypatrywały Mikołaja ze wszystkich okien, potem załapali cykora i szajby ganiając po domu i wymyślając pułapki na Mikołaja, a gdy ten zapukał w okno i wszedł do domu, ci stanęli jak wryci w szeregu nie wymawiając ani jednego słowa. Można wspomnieć, że dorosłym też nieco odebrało sprawności ruchowej ;) Z wyłączeniem Agatki. Ta przywitała Mikołaja jak starego kumpla. Kiedy on zadał jej pytanie - nota bene po norwesku, ona bez zawahania podała mu rękę przedstawiając się "jestem Agatka". Kiedy doszło do rozdawania prezentów Mikołaj miał problem z czytaniem polskich imion, a mało rozgarnięty pomocnik Mikołaja rozglądał się nerwowo po pokoju krzycząc "Justyna! Czyj to prezent?" Na co dzieci zbystrzały, a sama zapytana zachowując się jak przed tablicą w szkole zaczęła się jąkać nie wiedząc co ma zrobić :D Mikołaj nie za bardzo orientując się z czego wynikł atak śmiechu wśród obecnych kontynuował swoją powinność dając Agatce drugi prezent, na co ta odpowiedziała "już wystarczy!". I znowu wszyscy zaczęli zanosić się śmiechem. Między jednym chichotem, a drugim próbowałam zrobić jakieś sensowne zdjęcie. Niestety nie udało mi się też ustawić odpowiednich parametrów i cykałam jak leci. Efektem jest znikoma ilość w miarę czytelnych zdjęć :P Kiedy Mikołaj skończył, szybko uciekł od "dziwnego" towarzystwa ;) Tym faktem byłam bardzo uradowana, bo bałam się, by nie przyszło mu do głowy sprawdzanie naszych umiejętności z języka norweskiego ;)

1-DSC_0283 1-DSC_0285 1-DSC_0289 1-DSC_0290 1-DSC_0298 1-DSC_0305 1-DSC_0308 1-DSC_0312 1-DSC_03171-DSC_03291-DSC_0321 1-DSC_03181-DSC_0257


Z całych świąt najspokojniejsze były poranki. Każdy kto wstał po cichu wykonywał swoje czynności. Dzieci wyszukiwały najlepszych smakołyków w skarpetach i bawiły się nowo nabytymi prezentami, co chwilę zerkając na bajki w tv, rodzice popijali pierwszą kawę krzątając się to po kuchni to po łazience. Dopiero po śniadaniu robiło się bardziej ruchliwie i głośno.Pierwszego dnia świąt padało bez ustanku. Cudem udało nam się wyjść na dość długi spacer w drugi dzień świąt.

1-DSC_0356 1-DSC_0358 1-DSC_0362 1-DSC_0374 1-DSC_0401W trzy wieczory pod rząd graliśmy w grę Milionerzy. Za trzecim razem zauważyliśmy, że gra ta grozi podwójnym rozwodem i prze-bukowaniem biletów na szybszy powrót do Polski, dlatego czwartego dnia wybraliśmy bezpieczniejszą opcję - filmy :) I takim oto sposobem za każdym razem chodziliśmy spać średnio około godz 3 nad ranem. Dzieci też miały spore odbicie od rzeczywistości. Mimo usilnych starań rodziców, próśb, gróźb, obiecankom i przestrogom ich dzień kończył zawsze około godz.24. Wędrowały z poduszkami od jednego pokoju do drugiego, nie mogąc się zdecydować gdzie śpią. Mało tego! Niejednokrotnie wybierali pomiędzy łóżkiem a podłogą! Jedni bajek słuchali, inni nie. Jedni o kołysanki prosili, innym przeszkadzały. Kiedy jeden zasypiał, drugi zaczął się kręcić i resztę wybudzał. Kiedy się pokłócili przychodzili na skargi, a kiedy się godzili chichotali pod kołdrą.

1-DSC_0412 1-DSC_0422 1-DSC_0425


To pierwsze świadome święta Agatki. W te święta budowała swoje pierwsze wspomnienia. Te święta pokazały jej swoją magię i wyjątkowość. W te święta... pierwszy raz oglądała Kewina ;P

Fajnie byłoby jak najczęściej spędzać święta w gronie całej rodziny. Mam nadzieję, że kiedyś nam się to uda ;)

A zdjęcie poniżej to efekt Sylwestrowej zabawy i pomysłowości dzieci (pamiętaj - jak jest cicho to jest nie dobrze! ;))

1-DSC_0432To był też pierwszy Sylwester, w którym Agatka dotrwała do północy. Chociaż było to dla niej nie lada wyzwaniem. Już od 22:30 średnio co 20 minut przychodziła pytać kiedy będą "reniferki" czyli fajerwerki :D W poprzednim roku też miała problem z nazwaniem ich i jej "icherki" przeszły już do historii :) Podczas oglądania "reniferków" zdarzało jej się przysnąć ;) W domu zaraz po przebraniu w piżamę odleciała ;)

1-DSC_0433 1-DSC_0444 1-DSC_0453


A tu coś specjalnie dla Pauliny i Asi ;) Arendal nocą.


p.s. miasto nocą jest śliczne! Arendal położony jest nad morzem, dokładnie na fiordach, więc większość widoków to górzyste wybrzeże. Nie mogłam się napatrzeć. A norweskie domy - uwielbiam!


1-DSC_0460 1-DSC_0462 1-DSC_0465 1-DSC_0466 1-DSC_0502 1-DSC_0514 1-DSC_0517 1-DSC_0523 1-DSC_0525 1-DSC_0529


A tak spędzaliśmy pierwszy dzień po powrocie do domu:


1-DSC_0546

środa, 18 grudnia 2013

Gifts

1-DSC_0096


Oto winowajcy mojego dzisiejszego niewyspania! I w dodatku to nie wszystkie zapakowane prezenty! Ale już nie miałam siły na więcej. Dziś ledwo wstałam. Jestem śpiochem i zarywanie nocy jest dla mnie koszmarem! Agatka też wysypia się dopiero wtedy, gdy prześpi 12 godzin. Oczywiście wyjątkiem są tu weekendy - bo wtedy za żadne skarby nie pośpi dłużej jak do 7:40, mimo że dzień wcześniej pozwalam jej dłużej posiedzieć (do 21:00)!

W połowie pakowania załamałam ręce (bo zapomniałam kupić złotą wstążkę i czerpałam z tego co już miałam) i już dopadały mnie myśli: przecież i tak wszyscy podrą te opakowania, po co się spinać, przecież i tak to się pognie w walizce, przecież nikt nie zwróci uwagi na opakowanie, przecież, przecież... ale zamiłowanie do estetyki zwyciężyła. I tak jestem lekko zawiedziona, ale nie mogłam inaczej popakować, bo muszę się zmieścić w wykupionym bagażu, a jeszcze tyle rzeczy do zabrania! Pakować skończyłam o pierwszej z minutami. Potem zatarłam wszystkie ślady zbrodni ;P Bo ta moja Agacina, to cwana bestia jest i potrafi zapytać o najmniejsze szczegóły - A DLACEGO? Już raz zapytała mnie "co to jest, dlacego i po co" - trzymając papier do pakowania prezentów w ręku. Papier leżał w szafie na dość wysokiej półce, więc musiała się trochę postarać by go stamtąd wyjąć... o.O !!! Więc wolałam tym razem nie kusić losu o podobne pytania. I tak boję się, że przy odpakowywaniu będzie strzelać tekstami typu "o! Takie wstązki jak u nas!" :P

p.s. do świąt zostało 6 dni!!!

1-DSC_0091 1-DSC_0095 1-DSC_0098 1-DSC_0105 1-DSC_0106

wtorek, 17 grudnia 2013

16.12.2013

1-DSC_0076 1-DSC_0083


Wczoraj w przedszkolu odbyło się przedstawienie z okazji zbliżających się Świąt :) Były kolędy, wierszyki i piosenki Świąteczne w wykonaniu naszych pociech :)

Jak ja uwielbiam przedstawienia z udziałem Agatki! Ona najwidoczniej też, bo przygotowana była w 100% :) Śpiewała najgłośniej i najaktywniej. Po przedstawieniu zebrała sporo pochwał od widzów :) Niestety tym razem Tata nie mógł przybyć na przedstawienie, ponieważ w trybie pilnym załatwiał dokumenty do wyjazdu do Norwegii, które zgubił w piątek 13go :( O mały włos, a Mamy tez nie byłoby na przedstawieniu. A wszystko dlatego, że ubzdurałam sobie, że przedstawienie jest na 16:00, a było na 15:30! O tyle dobrze, że postanowiłam być pół godziny wcześniej, by dopilnować strój Agusi. Miałam dla niej czerwony kołnierzy, który chciałam dopiąć do białej bluzki i buciki... W połowie drogi do przedszkola dostałam telefon od Pani dyrektor, czy będziemy na przedstawieniu, bo wszyscy czekają na nas!!!! To było dla mnie zdziwienie! ;) Kiedy już zasapana stanęłam na widowni, wyjęłam kamerę i "kręciłam". W połowie przedstawienia  okazało się, że nie włączyłam nagrywania :P Więc nagrałam tylko połowę :( Jak to Agatka mówi: "Ale z Ciebie gapa Mamooo!"

Nie wyobrażam sobie nie być na chociażby jednym przedstawieniu Agatki!! Naprawdę jestem pełna wdzięczności dla Pani Dyrektor za telefon...

To przedstawienie natomiast uświadomiło mi, jak moje dziecię szybko rośnie... Jaka jest zdyscyplinowana, grzeczna i mądra - pomyślicie "tak, tak zachwalanki matki polki" - Może i tak, ale ja patrzę bardzo krytycznie na ludzi, zwłaszcza najbliższych mi osób i wiem, że moje zdanie jest bardzo obiektywne.

1-DSC_0084


A tu zdjęcie w wykonaniu mojej córki :) <3  (co raz częściej prosi mnie, żebym pozwoliła jej zrobić zdjęcie mi albo misowi :)

1-DSC_0085