Zamknęła mi drzwi przed nosem. Tak. Bo odmówiłam jej zabawy (robiłam w tym czasie obiado-kolację).
Pierwszy foch z zamknięciem drzwi. Czy to bunt? Kolejny? Już kilka takich mieliśmy w swoim życiu. Tak właściwie codziennie mamy. Bo nie pozwalam oglądać bajki, bo zapraszam do obiadu, bo trzeba iść do przedszkola, bo wołam do mycia, bo źle postawiłam kubek, bo to ona chciała posłodzić kawę... I tak w kółko. Magiczne NIE słyszę kilkadziesiąt, a nawet kilkaset razy dziennie, bo potrafi nawet nie słuchać co do niej mówię, tylko za w czasu wykrzykuje pod rząd kilka NIE. Płacze, krzyczy, często bez powodu. Ostatnio zaczęłam ignorować, bo im bardziej ja się wczuwam, tym ona bardziej manifestuje. Stoicki spokój i cierpliwość oraz stanowczy ale spokojny ton głosu jest najskuteczniejszy.
Od kilku dni chodzę po nią do przedszkola pieszo lub jeżdżę rowerem. Prawdę mówiąc wolę pieszo, bo się mniej męczę, a ja wysiłku fizycznego nie znoszę ;P Razem mam do pokonania ponad 4 km. Zazwyczaj przed 16.00 zaczyna padać bądź zbliża się burza, więc pędzę z wywieszonym językiem. Na następny dzień mam zakwasy. Małe ale mam ;) Wiem, że to samo zdrowie, wiem, ale dzisiaj wróciłam tak zmęczona, że ledwo zipałam. Pusty żołądek i brak magnezu w organizmie zrobił swoje.
Znalazłam dzisiaj w telefonie Tomka zdjęcia z pierwszego seansu kinowego Agatki :) Byliśmy na bajce Krudowie 3D :) Agatka była zachwycona. Bałam się, że to za wcześnie, że ona nie wytrzyma tyle, że będzie przeszkadzać innym, ale było super. Musiałyśmy zostać na literach końcowych, bo nie chciała wyjść z sali. Chciała jeszcze :) Czasem powiedziała coś śmiesznego rozśmieszając naszych sąsiadów ;) Siedziała na fotelu po turecku, co mnie strasznie rozczuliło. Tylko nie chciała założyć okularów. Dopiero po bardzo długich namowach się zdecydowała. Więc następny film wybierzemy w wersji tradycyjnej. Gdybyście byli ciekawi, czy bajka jest warta obejrzenia, to polecam. Dzieciaki były zadowolone, dorośli też ;)