Tydzień temu zaginął Miś. Najprawdopodobniej pod marketem. Nie znaleziono do dziś, chodź akcja poszukiwawcza była lepsza, od samego Pana Detektywa R. Kilka razy objazd po parkingu przed marketem w różnych porach dnia, nagabywanie sprzedawców w owym sklepie o Zaginionego z jego rysopisem w dłoni (czyt. zdjęcie w komórce), w końcu ogłoszenie na lokalnej stronie w dziale "Zgubiono". Nic. Zginął, przepadł, odszedł. Śladu brak. I można by powiedzieć tyle ambarasu o nic. Jednak jest zupełnie inaczej.
...Miś trafił do naszej rodziny ponad dwa lata temu, a od ponad roku jest stałym towarzyszem Agacinki. Niepozorny, zwykły, tani Miś, który zawładnął sercem Agaciny jak waleczny rycerz w niemal każdej bajce o Księżniczkach. Miś bezimienny, więc na imię mu Miś. Miś ma swoje miejsce przy stole, i pierwszeństwo w każdej zabawie. Miś jest dokarmiany obiadem Agatki. Miś dzielnie towarzyszy Agatce KAŻDEGO dnia w drodze do przedszkola i w samym przedszkolu. Miś czuwa nad jej snem każdej nocy i przy każdej drzemce. Najczęściej usadowiony jest pod pachą Agacinki lub ciągnięty za rękę. NIGDY Agatka na niego nie krzyczała i się złościła. Nawet jeśli lalki dostawały parę lepszych za to, że się nie słuchają, to Miś i tak był wzorem, ideałem. Rzadko kiedy dostawał pozwolenie na "wykąpanie się" w pralce, dlatego czasem wyglądał jak psu z gardła, ale to nie przeszkadzało Agacince. Kiedy już jednak wylądował za szklanym okrągłym okienkiem pralki, w pianie z płynu do prania, to nadal, co chwilę pilne oko właścicielki strzegło, coby Misia otchłań wody nie zabrała. Po kąpieli nie dane mu było spokojnie wyschnąć, bo noc już nastała, Agatka spać się kładła, a bez Misia ani rusz! Więc dopiero po zaśnięciu ukradkiem Misia wyławiałam spod Agacinej pachy i kładłam na grzejniku. Zdarza się BARDZO często, że Agacinka budzi się i szuka Misia, by przytulić go do siebie i zasnąć na nowo...
I chodź w domu pluszaków jest mnóstwo, misiów pięknych, stylowych dziesiątki, to żaden z nich. Tylko ON.
Z mężem zaczęliśmy nazywać go Synkiem, bo z biegiem czasu sami zapałaliśmy do niego sentymentem. Jak by nie było był On nieodłącznym elementem do naszej córki.
I gdy poszukiwania zawiodły, w sklepie owego egzemplarza brak i pomysłów na trwałe kłamstwo, co by Agatkę uspokoić (bo już cały dzień w przedszkolu bez Misia) usiałam zmierzyć się z powiedzeniem prawdy: "Agunia, Misio się zgubił". I wtem serce mi zadygotało, w krtani ścisnęło, oczy się zaszkliły... "Tak? W śniegu? To posukamy!"
Jeszcze tego samego dnia kupiłam takiego samego, tylko w piżamce niebieskiej. Nowy miś ukoił smutek Agatki. W chwili tej samej pod adres nasz wysłany został już egzemplarz identyczny jak Agatki i taki, który swoją historię życia już posiadał. Miś od kuzynki męża, a raczej od jej córci - Leny. Szczęściem naszym Oni takiego misia posiadali (i nawet kiedyś już nam chcieli dać, ale "po co nam dwa takie same" stwierdziliśmy). Postanowiliśmy udać, że to TEN Miś i zainicjować szczęśliwe zakończenie.
Kiedy różowy miś dotarł, Mama sprytnie Misia cyk za auto, w zaspę. Żeby Agacinka go znalazła okrążyłyśmy auto niby to w akcji ganiania kota. Agatka chyba nie do końca dowierzała w to co widzi, bo stała jak wryta i przez dłuższą chwilę wpatrywała się w Zaginionego, a potem tylko potok zdań: "Misio! To ja, Agatka! Zgubiłeś się, a ja Cię sukałam! Kawa Cię Misiu!"
Na pytanie który miś jest jej ulubiony odpowiadała wskazując: "ten i ten". A którego kochasz najbardziej? "Tego i tego" I tak przez kolejne dwa dni pod pachą, przy stole, w łóżku i w przedszkolu podróżowały dwa misie. Ostatecznie w sobotę wyjazd do Marcelka wygrał Miś różowy, czyli kreowany na starego. Od tamtej pory stary-nowy Miś znowu jest numero uno :) Ku mojej uciesze i uldze, bo o ile Miś właściwy został przez nas zaakceptowany od początku, to dwóch bym już nie wytrzymała.
Jednak mimo szczęśliwego zakończenia jest mi jakoś tęskno, gdy go wspominam. Obdarowany został niezwykłą historią. Historią mojej Agaciny. Jej życia. Tyle uścisków mu podarowała, tyle wyznań, był na otarcie łez i gdy radością kipiała, w nocy i w dzień, w każdej podróży. Jej pierwszy prawdziwy przyjaciel... ;)
Galeria z zaginionym Misiem (to tylko garstka;)) :