Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szaty Królowej Agaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szaty Królowej Agaty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 stycznia 2014

Czy to normalne....?

Chodzę oglądam, przebieram. Podoba mi się dużo, a nie kupuję SOBIE nic. Jak już mocno potrzebuję, albo cena jest bardzo okazyjna, wtedy skuszę się na coś. Potem płaczę, włosy wyrywam, bo zaglądając do szafy ręce mi opadają z braku zawartości. Wiem, wiem - ile kobieta by nie miała to jej zawsze za mało, ale ja naprawdę mam mało ubrań. Wszystko przez tego małego czorta, co większość mojego serca zajmuje i niestety większość wolnego budżetu pochłania... Ale nie potrafię jej nic nie kupić. Zaglądając do jej szafy czuję takie samo uczucie, gdy zaglądam do swojej. Zawsze mi się wydaje, że jest za mało i nie mam w co Agatę ubrać. Ale... kiedy idziemy na zakupy, dla niej kupuję bez mrugnięcia okiem. I tak oto efekt zawsze jest następujący:

1-DSC_0027

Czy to jest uleczalne? Czy kiedyś wyzbędę się tej dręczącej mnie myśli "dla mnie? nieeeee, wolę coś Agatce kupić"?

p.s. Kupiłam Agatce pierwsze perfumy ;) Cieszę się z nich jak dziecko! :P Desktop

wtorek, 29 października 2013

Jesienne porządki

1-DSC_0158

Jesienne porządki w szafach zrobione. Część rzeczy odłożone do kontenera ze zbiórką odzieży, część zostawiłam na drugie dziecko (które mam nadzieję, kiedyś do nas zawita :). Ubrania, które powinny rozmiarem być dobre na następne lato, wyprałam i odłożyłam do kartonu.

Zaopatrzyłam też Agatkę w czapki i szaliki. Po wstępnym rozeznaniu stwierdzam, że jeżeli chodzi o tego typu akcesoria na sezon zimowy 2013/2014 wygrywa Wójcik i Accessorize. Niestety ta druga firma miażdży cenami, ale muszę przyznać, że ofertę mają naprawdę świetną. Natomiast w pozostałych sklepach trzeba się naprawdę napocić, żeby znaleźć coś ładnego, bez cekinów, bez zbędnych ozdób, bez tęczy kolorów bez aplikacji, bez grafik postaci z bajek. Jeśli już znalazłam coś odpowiedniego okazało się, że nie ma rozmiaru. Sposobem na chybił trafił kupiłam czapkę "kotka" w Smyku. Niestety wypadło na chybił, ale dla mnie to nie powód do płaczu i zwrotu. Czapkę zostawiam na następną zimę :)

I tak wstępnie pierwsze mrozy i śniegi nam nie straszne ;)

Tylko żal chować te zwiewne sukienki, piękne pajacyki i wygodne spodenki :(

1-DSC_0151 1-DSC_0156 1-DSC_0155 1-DSC_0154


 

piątek, 18 października 2013

Pasowanie

1-DSC_0108 1-DSC_0104


W ten poniedziałek Agatka została pasowana na prawdziwego Przedszkolaka :) Do przedstawienia przygotowywaliśmy się bardzo starannie :) Przede wszystkim przygotowywałam Agatkę pod kątem emocjonalnym. Mówiłam, że będą rodzice wszystkich dzieci, będziemy razem na świetlicy i żeby się nie bała. Prosiłam, żeby się do mnie uśmiechała i pomachała nam ze sceny :) Pamiętacie Agatki przedstawienie na Dzień Matki? Dla przypomnienia tutaj . Poniedziałkowe przedstawienie było jego odwrotnością. Agatka dumnie wyszła zza kotary, gdy nas zobaczyła zaczęła się śmiać jak wariatka i tak jak obiecała pomachała nam szybciutko :) Wierszyk za wierszykiem, piosenka za piosenką Agatka najgłośniej, wyraźnie i bez najmniejszej pomyłki. Dumna i szczęśliwa. Odważna i harda. Moja wspaniała! <3

 

1-DSC_0015


Na tę uroczystość wybrałam Agatce białą koszulę z kołnierzykiem oraz bardzo ładną wykonaną z grubej sztywnej bawełny spódniczkę z paskiem. Jak macie ochotę na coś fajnego, indywidualnego, na wymiar to zajrzyjcie do Pauliny tutaj. Spódniczkę akurat robiła jej siostra, za to jej mama dzieje piękne sweterki, a ona sama tworzy gumki i spinki :)


p.s. Z szacunku do pozostałych dzieci oraz ich rodziców musiałam zdjęcia dodaję celowo zamazane.


1-DSC_0013 1-DSC_0031 1-DSC_0032 1-DSC_0037 1-DSC_0066 1-DSC_0086 1-DSC_0112

czwartek, 18 lipca 2013

Melissa Mini Kotki

1-DSC_0021


Ostatnio na blogach królują Mellis'ki. Wszyscy chwalą, podziwiają. Mi również spodobały się od pierwszego wejrzenia. Weszłam na podawane linki - patrzę, cena bez promocji około 230zł, czasem jak się trafi z promocją to i tak wydatek rzędu 150-180zł. Myślę sobie "ale, ale kobieto! Na jeden sezon buty z gumy za dwieście złotych???!!!" Jednak codziennie ktoś pisze, że kupił buciki Melissa Mini i że rewelacja, że miękkie, wygodne, dopasowane. W planach miałam sandały dla Agacinki, ale że lato deszczowe, często jesienne, to się powstrzymywałam. Więc gdy znalazłam słynne kotki w promocji postanowiłam kupić. Wzięłam o pół rozmiaru większe, by po lecie Agatka mogła w nich chodzić w przedszkolu. Ciężko było mi tylko dobrać odpowiedni rozmiar, bo niestety strony, które mają te obuwie na wyposażeniu zazwyczaj nie mają odnośnika rozmiaru do długości wkładki w cm. Więc zdecydowałam się na odbiór osobisty. Dobrze zrobiłam, bo gdyby buciki dotarły do domu, to zapewne narzekałabym, że mogłam wziąć rozmiar mniejsze, a okazało się po przymiarce, że rozmiar 24 jest na styk, a 25/26 jest z półcentymetrowym zapasem (tak jak powinno być prawidłowo w bucikach dziecięcych). Agatka jak założyła, tak już nie zdjęła. I już dwa dni z rzędu niezależnie od kreacji zakłada kotki :) Dodatkowo jest bardzo szczęśliwa, bo może je zakładać sama, bez mojej pomocy :) A jak pachną!


1-DSC_0023 1-DSC_0025 1-DSC_0026 1-DSC_0028 1-DSC_0029Buciki - Mini Melissa TUTAJ.   W woreczku po butach Agatka postanowiła nosić swoje skarby ;)1-DSC_0036 1-DSC_0037Lubię te dwa zdjęcia z kolażu, bo Agatka wygląda na nich jak taka radosna nastolatka ;) : melissa 1-DSC_0045A tutaj mała zapowiedź kolejnej zdobyczy :)1-DSC_0009


 

niedziela, 14 lipca 2013

Wyprzedaże nie dla nas

DSC_0030 DSC_0045 DSC_0115 DSC_0064 DSC_0060 stylówka stylówka1Koniec czerwca i lipiec to miesiące letnich wyprzedaży. Wszędzie widać zachęcające znaczki SALE. Łaaaa! Źrenice rosną, oczy wariują, nie wiedząc w którą stronę patrzeć, a portfel niestety nie bogaci się... Lipiec to dla nas czas urlopowy, więc swoje wolne złotówki zostawiamy na wakacje. Jednak nie zostajemy całkowicie odporni na przeceny. Udało nam się złapać kilka promocyjnych sztuk ;) Ale dzisiaj chciałam Wam pokazać nasz łup z nowej kolekcji Reserved. Gdy zobaczyłam tę bluzę, nie mogłam się oprzeć. Musiałam ją kupić mimo, że wisiała w dziale chłopięcym. Tym bardziej chętnie ją kupiłam, gdyż za tydzień jedziemy na wspomniany urlop do Norwegii, a podobno tam aktualnie temperatury nie przekraczają dwudziestu stopni. Wręcz przeciwnie, bliżej im pierwszej dziesiątki na termometrze. Zatem wyjątkowo do letniej walizki pakujemy bluzy i swetry, a nie sukienki.
I chociaż nie przepadam za stylem mocno sportowym w ubiorze Agatki, to ta bluza ma w sobie ten plus, że w zestawie z dżinsami, leginsami, a nawet letnią sukienką będzie wyglądała zawadiacko i uroczo. Zwłaszcza w przypadku dziewczynek! Plenerowo niestety nie szalejemy, bo u Agatki dalej numerem jeden jest hulajnoga...


p.s. żadna ze mnie stylistka, więc proszę nie brać na poważnie tego wpisu ;P nadal pozostajemy blogiem bardziej pamiętnikowym niż stylowym ;)


DSC_0219 DSC_0225 DSC_0230 DSC_0309 DSC_0418 DSC_0454 DSC_0458

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Głośne Hush - o ironio! I o co tyle krzyku?

Było mnóstwo ludzi. Tłumy niesamowite! Duszno, ciasno, głośno, drogo. Chociaż i tak dzisiaj wspominam milej niż wczoraj.


Pewnie co drugi bloger(ka) opisze swoje emocje z Hush. Już zauważyłam na facebook'u i innych, że słowom uznania, emocjom i wspomnieniom nie ma końca. Nie wiem jak opiszą to inni ja mam mieszane uczucia, a wręcz jestem nieco zawiedziona.
Już na skrzyżowaniu przy wjeździe na parking zauważyliśmy, że ludzi wjeżdża dość sporo. Wjeżdżamy i my. Organizacja i oznaczenie dojścia na targi bardzo dobre, zero problemu ze znalezieniem odpowiedniego piętra i miejsca. Jednak jak już weszliśmy na główną salę, to szczerze mówiąc po pięciu minutach mi się odechciało. Tłumy takie, że trzeba było trzymać się za ręce, żeby się nie pogubić. Gdy tylko pierwsze próbowało zerknąć na którekolwiek stanowisko, drugie się już gubiło. Stoiska były tak oblegane przez gapiów i potencjalnych klientów, że dostać się i spokojnie zobaczyć cokolwiek było nie lada wyzwaniem. Małe odległości pomiędzy stanowiskami nie ułatwiały sprawy. Nie lubię takich sytuacji, kiedy usilnie muszę przepychać się z innymi przepraszając tłumy aby dostać się do celu. Tata T. też nie był zachwycony więc większość sali przeszliśmy zerkając tylko na to co dostępne dla oka bez zatrzymywania się, bo to groziło staranowaniem. Współczuję kobietom w zaawansowanych ciążach, a było ich tam naprawdę bardzo dużo. Nie wiem też, czy ilość ludzi, czy to brak klimatyzacji był powodem strasznej duchoty.


Gdy doszliśmy na dziecięcy dział, który był moim głównym celem, Tata zabrał Agacinkę na lody, żebym ja mogła sobie spokojnie obejść bez zamartwiania się o moich towarzyszy, a oni bez nerwów odpocząć w spokojniejszym miejscu. Potem wrócili na przymiarki ;) Praktycznie przy każdym stoisku spotkałam się z bardzo miłą obsługą właścicieli firm lub ich przedstawicieli. Opowiadali o swoich produktach, o wykonaniu ubranek, tudzież innych produktów, odpowiadali na pytania, dzielili się wrażeniami. Wszystko z uśmiechem na twarzy, z ciepłem w głosie.


70% marek była mi już znana dużo wcześniej, jednak moje największe odkrycie tego dnia to firma Grain de chic. Założycielki tej firmy zakochane w Paryżu przenoszą modę z najmłodszych ich mieszkańców do Polski. Sukienki, tuniczki, bluzeczki - rewelacja. Zakochałam się. Jeszcze na to lato planuję kupić Agatce przynajmniej dwie sukieneczki z ich kolekcji. Agatka po otrzymaniu od Pani ulotki, na której w roli modelki jest jej córka stwierdziła "To moja kolezanka!" :)


Podeszłam do większości stanowisk (w dziecięcym tłumy były duuuużo mniejsze), nawet jeśli znałam firmę z internetu postanowiłam sprawdzić jakość, rozmiary etc. Jest kilka firm, którymi się zawiodłam. Reklamowane są na blogach i innych stronach z mega rozmachem, a jednak moim zdaniem większość ich produktów nie warta jest takich cen. Lekko znudzona szarymi dresowymi formami kierowałam się bardziej ku kolorom, ale kolorowego nic nie kupiłam prócz gumek i spinek Kollale ;) Z Kollale to natomiast u mnie jest tak, jak z chlebem w sklepie spożywczym - produkt  obowiązkowy. Gumki są bardzo wytrzymałe i to sobie najbardziej cenię. Nienawidzę pękających, urywających i strzępiących się gumek do włosów. I mimo, że cena jak za akcesoria do włosów nie jest mała, to jednak z biegiem czasu okazuje się, że z całego pudła spinek i gumek to Kollale są najbardziej warte swojej ceny.


Kids on the moon. Mam z nimi ciekawą historię. Z całego asortymentu, przeglądając stronę www, podobało mi się tylko kilka rzeczy. Do wczoraj. Okazało się bowiem, że podoba mi się wszystko ;) Najbardziej kombinezon, który spodobał się też i Tatusiowi i Agatce. Szybka przymiarka, wybór koloru i mamy go w swojej szafie! :) Kostium prawidłowo powinien być z nogawką 3/4 , ale ja wzięłam o rozmiar większy i teraz Agatka ma nogawki do kostek, a w następnym roku będą takie jak przewidział projektant ;)


Miałam też okazję porozmawiać z bardzo miłą Panią z Uszyto dla... Byłam zachwycona jej ubrankami. Niestety Agatka, która nienawidzi przymierzać ubrań pozwoliła na tylko jedną przymiarkę sukienki, która nie leżała na niej zbyt dobrze i resztę musiałam sobie odpuścić. Zostają mi więc zakupy on-line ;)


Wszystkich stanowisk nie będę opisywać, na pewno temat Hush będzie jeszcze długo na językach to dowiecie się od innych. Poza tym ja zaliczyłam całe targi jako zwykły klient. Nie mam i nie zawierałam głębszych znajomości ze sprzedawcami. Nikomu nie mówiłam, że prowadzę blog. Nie jestem nawet idealnym klientem dla nich, bo nie stać mnie, by od każdego z nich z każdej kolekcji kupić cokolwiek. Nie oszukujmy się, wszystkie firmy, które były na Hush ceny mają dość wygórowane. Ja już nieco oswojona z cennikami nie wzruszałam się tak mocno metkami, natomiast Tata T. był w wielkim szoku, gdy słyszał, że za sukienkę, czy spodenki (dla Agatki) ma zapłacić 110-160zł. W dodatku z tego co zauważyłam, to żadna z prezentujących się firm nie miała reklamówek ani toreb do pakowania swoich produktów klientom, jak dla mnie to skandal. Ludzie chodzili z zakupionym towarem w ręku. Nie mówi to najlepiej o szacunku producenta do klienta...


Ogólnie powiem tak: taki szaraczek jak ja mógł sobie tylko w większości pochodzić i popatrzeć. Ewentualnie zakupić jedną czy dwie rzeczy z przygotowanych 250zł na wydatki targowe. Zadowolona jestem z faktu, że wiem teraz jaką jakość prezentują firmy i wiem, że na niektóre z nich warto wydać te 120zł/szt.


Jednak jednogłośnie całą trójką mówimy, że najprzyjemniejszą częścią tego wyjazdu był czas spędzony na trybunach stadionu :) Wybierzemy się tam jeszcze raz, ale wtedy, kiedy będzie faktycznie cicho i spokojnie ;)


DSC_0311 DSC_0313 DSC_0323 DSC_0327 DSC_0330 DSC_0338 DSC_0339 DSC_0340 DSC_0341 DSC_0345DSC_0369 DSC_0346 DSC_0347 DSC_0349 DSC_0353 DSC_0356 DSC_0360 DSC_0361 DSC_0364 DSC_0366 DSC_0368 DSC_0373 DSC_0383 DSC_0387 DSC_0388 DSC_0390 DSC_0391 DSC_0397