Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plac zabaw. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plac zabaw. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 maja 2013

Codzienność w kolorach Yellow & Blue

DSC_0065Środa 29.05.2013 Zapisuję dziś taki zwykły nasz dzień. A może niezwykły? Bo przecież Agatka w domu chora, ja przy niej zamiast w pracy. Tata wychodzi później niż zwykle, bo woził nas do lekarza. W ręku trzyma listę do spożywczaka i apteki. Dzień bez planu. Jedyny cel to ta umówiona wizyta na 10.45. Potem wszystko mija jak w prawie każdą sobotę. Jedyna różnica to taka, że to środa. Trzeba zrobić obiad, załadować zmywarkę, zdjąć suche pranie, posprzątać pokoje, pobawić się z Agatką, zadzwonić do cioci z życzeniami urodzinowymi, wyjść na spacer, przygotować kolację, wykąpać Agatkę i położyć ją spać. Od dwóch dni Agatka zasypia z nasączonymi rumiankiem wacikami na oczach, bo jej ropieją. Trochę się buntuje, ale po krótkich tłumaczeniach poddaje się. Czytam jej książkę i chyba największym problemem dla niej jest słuchanie bez oglądania ilustracji. Ale przynajmniej poćwiczymy w ten sposób jej wyobraźnię.


Ostatnio ulubioną bajką Agacinki jest Bambi II. Recytuje większość tekstów z tej bajki. Mój ulubiony - i w oryginale i w wykonaniu Agatki, przesłodki - "Ty mięcaku ty! Leć sybko do domciu, do mamy! Ty mięcaku jeden!" Padam ze śmiechu, gdy to słyszę ;)


DSC_0025codzienność DSC_0042 DSC_0041 DSC_0090 DSC_0086 codzienność1 DSC_0074 DSC_0075 DSC_0085 DSC_0114 DSC_0110 DSC_0097 DSC_0176 DSC_0168 DSC_0156 DSC_0181


DSC_0106

środa, 22 maja 2013

Czas Pierwszej Komunii

DSC_0343


W ten weekend uczestniczyliśmy w Pierwszej Komunii Świętej mojej Chrześnicy Oli. Aż ciężko uwierzyć, że nie tak dawno trzymałam taką małą kruszynę do chrztu, a siostra sikała ze strachu, gdy dawał mi ją na ręce ;) Wracając do Komunii. Tego dnia niespodziewanie ujawniły się rodzinne talenty. Mojej siostry do florystyki, bowiem sama uplotła Oli wianek z żywych kwiatów, mój do fryzjerstwa (czesałam Olę i siostrę), a Agatki do pozowania i umiejętnego rozśmieszania towarzystwa ;)


Niestety zdjęć mamy dość mało, przynajmniej tych, które chcę umieścić tutaj publicznie ;) Agatka pozowała, ale tylko do zdjęć z innymi członkami rodziny niż jej rodzice ;) Wpychała się do każdego rodzinnego zdjęcia wyginając się to w prawo to w lewo, po czym czmychała jak struś pędziwiatr. Dlatego zdjęcia rodzinne wyglądają tak, że wszyscy uśmiechają się do obiektywu, a Agatka albo stoi wygięta, albo biegnie gdzieś w tle. Pogoda dopisała i to też nie była sprzyjająca cecha tego dnia - tak, tak, bo dzieciaki, gdy tylko mogły wyrwały się spod szponów rodziców wciskających usilnie rosołki i inne mięsidła i pobiegły bawić się na plac zabaw. Agacina przez pierwsze dwie godziny zniknęła jak kamfora. Pojawiała się tylko na chwilę ugasić pragnienie i leciała dalej. Wróciła spocona, zakurzona z wielkim uśmiechem na buzi. Przegryzła tyle co mała mysz i poleciała dalej.


Sama uroczystość kościelna była przepiękna. Proboszcz parafii w Rucianej Nidzie jest niesamowicie przesympatycznym i mądrym człowiekiem. Mszę od początku skierował dla dzieci pierwszokomunijnych. Przekazywał im bardzo dużo mądrości w sposób nie przymuszony, wręcz przeciwnie bardzo chętnie i z ciekawością się go słuchało. Niejednokrotnie rozśmieszył i wzruszył do łez. Ja stałam wzruszona od samego początku mszy, a gdy tylko usłyszałam coś co trafiało dosadnie do mojego serca, to od razu w oczach gromadziły się łzy. Odkąd jest Agatka różne takie życiowe sprawy przeżywam tysiąc razy bardziej, chociaż mój mąż mówi, że mi do płaczu dużo nie trzeba ;P do szczęścia zresztą też ;)


DSC_0085 DSC_0137 DSC_0110 DSC_0235 DSC_0409 DSC_0419 DSC_0460Dzień wcześniej, korzystając z pięknej pogody pojechaliśmy do domu na wsi. Mamy tam swój mały kącik i w lato staramy się tam przebywać jak najczęściej. W tym roku rozbudowujemy mały  prywatny plac zabaw na podwórku, bo oprócz małej kupki piasku Agatka nie miała miejsca do zabawy. W sobotę udało nam się zrobić piaskownicę :) Niedługo dojdzie trampolina, huśtawka i inne bajery. Tak szczerze mówiąc mamy cichą nadzieję, że trampolina będzie wyciskaczem wszystkich sił Agaciny, bo póki co to Ona wyciska z nas wszystkie poty zmuszając do ganiania się z nią. Czasem wyręczają nas biedne kury, które Agata gania, gdy tylko pojawią się na horyzoncie. Nie wiem po kim to dziecko ma zamiłowanie do biegania, bo na pewno nie po rodzicach ;) W ciągu dnia przebiega dziesiątki kilometrów. Jak tylko wychodzimy z domu to od razu pada pytanie: "Mogę biegać?", a na placu zabaw, podwórku i gdziekolwiek się da rzuca hasło: "Mamo/Tato, goń!". A my po pięciu metrach biegamy z wywieszonymi językami.


Po komunii Oli przyszedł czas na planowanie i organizację kolejnego ważnego dla nas dnia - urodziny Agatki. Data jest już wyznaczona, miejsce również, nawet fryzjer zamówiony :) bowiem wracamy do fryzury, która w przypadku Agaciny sprawdziła się najlepiej - bob. Planuję przyjęcie właśnie w ogródku, pod gołym niebem :) W razie awarii pogodowej alternatywą zostanie domek. Jednak pozostaję dobrej myśli i już folder "Urodziny" zapełnia się inspiracjami :) Istne szaleństwo ;)


DSC_0031 DSC_0035 DSC_0033 DSC_0046 DSC_0049 DSC_0039 DSC_0073

DSC_0512 DSC_0516