Środa 29.05.2013 Zapisuję dziś taki zwykły nasz dzień. A może niezwykły? Bo przecież Agatka w domu chora, ja przy niej zamiast w pracy. Tata wychodzi później niż zwykle, bo woził nas do lekarza. W ręku trzyma listę do spożywczaka i apteki. Dzień bez planu. Jedyny cel to ta umówiona wizyta na 10.45. Potem wszystko mija jak w prawie każdą sobotę. Jedyna różnica to taka, że to środa. Trzeba zrobić obiad, załadować zmywarkę, zdjąć suche pranie, posprzątać pokoje, pobawić się z Agatką, zadzwonić do cioci z życzeniami urodzinowymi, wyjść na spacer, przygotować kolację, wykąpać Agatkę i położyć ją spać. Od dwóch dni Agatka zasypia z nasączonymi rumiankiem wacikami na oczach, bo jej ropieją. Trochę się buntuje, ale po krótkich tłumaczeniach poddaje się. Czytam jej książkę i chyba największym problemem dla niej jest słuchanie bez oglądania ilustracji. Ale przynajmniej poćwiczymy w ten sposób jej wyobraźnię.
Ostatnio ulubioną bajką Agacinki jest Bambi II. Recytuje większość tekstów z tej bajki. Mój ulubiony - i w oryginale i w wykonaniu Agatki, przesłodki - "Ty mięcaku ty! Leć sybko do domciu, do mamy! Ty mięcaku jeden!" Padam ze śmiechu, gdy to słyszę ;)