Jeszcze burza nie przestała grzmieć, a ptaki już zaczęły śpiewać . Czwarta trzydzieści rządziła się swoimi prawami. Nic nie mogło zatrzymać ptasiej audycji. Uwielbiam takie momenty. Uwielbiam stan ducha jaki uzyskuję przy tej melodii i wspomnieniom przez nią wywołanych ... I wszystko byłoby pięknie gdyby nie fakt, że nie spałam od kilku godzin i byłam zmęczona i zła tym faktem. Tego dnia wieczorem czekał nas wylot do Norwegii, a moje samopoczucie dawało wiele do życzenia. Nieustanne mdłości i brak porządnego snu od kilkunastu nocy doprowadzał mnie do szaleństwa.
Takie uroki stanu w jakim sie znajduję. Pozostaje mi czekać na zbawienny drugi trymestr :)