- Co zjemy na śniadanie? Chcesz placki?
- Tak.
- To idę, zrobię.
- Ja tes.
...
I buzia jej się nie zamyka. Nie dlatego, że je. Nie, nie. Dopiero jesteśmy w trakcie robienia. Ona tyle gada. Każda czynność skomentowana. Mnóstwo pytań. Retoryczne, otwarte i zamknięte. Pełno ochów, achów, westchnień. Śmiech i zachwyt.
- Mama, co to?
- Jajko zółte?
- Tutaj lać? Udało sie mi!
- Telaz mleko? Lubie mleko. Mleko jest białe.
- Mamo, a co to?
- No faktycnie!
- Gotujemy!
- O! Lozlało sie. To nic. Nic sie nie stało.
- Dziękuję za pomoc Mama. (tu wymiękłam)
A potem siadamy. Nie przy stole. Przed telewizorem, na kanapie. Niehumanitarne i nieestetyczne. Ale nie o to chodzi, by robić wszystko według panujących zasad dobrego wychowania, kulturalnego jedzenia, zasad BHP i savoir-vivre'u. Jesteśmy w domu, jest nam z tym dobrze. Najważniejszy dla nas teraz jest ten wspólny, dobry czas.
A potem pójdziemy na spacer. Zimno jest i pada deszcz, ale po co są kalosze i kaptur przy kurtce? A za tydzień może wybierzemy się na rynek obejrzeć "światełko do nieba" z okazji XXI Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? Agacinka na pewno będzie szczęśliwa, bo od Sylwestra "icherki" (fajerwerki) nadal wywołują u niej ogromne emocje. Swoją drogą WOŚP pamiętam już od najmłodszych lat i prawdę mówiąc teraz kojarzy mi się właśnie z dzieciństwem. Fajnie, że teraz moja córka może być świadkiem tego wspaniałego wydarzenia. Kiedyś na pewno spełnię swoje marzenie, by uczestniczyć w zbiórce pieniędzy dla WOŚP. Zapiszę wtedy też Agacinę i razem będziemy chodziły po mieście rozdając czerwone serduszka, które następnie każdy nowy właściciel będzie dumnie nosić na odzieży :) Kiedyś na finał WOŚP pojedziemy do Warszawy, albo Krakowa :) "No pewnie ze tak!" (jak to mawia Agatka ;)
tez mam w domu taka mala pomocnice co komentuje kazdy moj ruch:)my juz po deszczowym spacerze,szkoda ze u nas niezobaczymy pokazu sztucznych ogni bo tez byly u nas fascynacja od 22 do 1 :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiamy