

Nie był to dzień na plażowanie, a jednak udało nam się znaleźć alternatywę piaskowej plaży. Znaleźliśmy się jak to Agatka stwierdziła na cmentarzysku krabów. Faktycznie ich szkieletów było mnóstwo, aż nabrałam na nie apetytu i stwierdziłam, że koniecznie muszę spróbować jak smakują ;) Wiał okropny wiatr, ale klimat tego miejsca był cudowny. Zresztą ja uwielbiam deszczowe, pochmurne dni nad morzem. Oddalona latarnia i dryfujące statki dodawały uroku temu miejscu.


















Ja już tęsknie za miłym chłodem Norwegii właśnie dziś wróciliśmy do domu i temperatura za oknem znacznie za wysoka..ufff.
OdpowiedzUsuńAle masz dużo zdjęć, u nas ja byłam fotografem i może jestem na dwóch z całych wakacji:-)
Uściski dla Was!
Ta Twoja Agatka już wielka pannica a brzuchol rośnie :)
OdpowiedzUsuńFajnie :) Do napisania! :*
rośnie, rośnie i Agatka i brzuch ;) ten drugi na początku mocno wyskoczył, a teraz już na razie przystopował bo już myślałam, że będę jak torbacz chodzić :P
OdpowiedzUsuńBo siostra czasami przejmowała aparat. Było mnóstwo fajnych wyjazdów nie tylko w Norwegii, na których ja praktycznie nie mam zdjęć ;)
OdpowiedzUsuńBuziaki dla Was! :*