Zniecierpliwienie i ciekawość malowała się na Twarzy Agaciny, kiedy zbliżał się ten dzień... Znała go z bajek i wstępnych podpowiedzi rodziców. Pierwszymi krokami było udekorowanie pokoju. Na halloweenowy wieczór kazała kupić rodzynki i uparła się, że musi być nietoperzem. Zrobiłyśmy muffiny i bananowe duszki i pojechałyśmy do Sebastiana i Gabrysi, bo w grupie raźniej ;)
piątek, 8 listopada 2013
Co nie co z halloween
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
widać,że zabawa była udana :)
OdpowiedzUsuńPS zdrówka :*
Super! A przebrania- rewelacja :) nie widziałam lepszego nietoperza :)
OdpowiedzUsuńudana , udana :)
OdpowiedzUsuńhehe :) Ja planowałam inne przebranie, ale ona się uparła - przynajmniej nie musiałam się trudzić z szyciem ;)
OdpowiedzUsuń